|
Gryzienie
Trudno o bardziej naturalną czynność dla drapieżnika
niż gryzienie. Po to w końcu matka natura wyposażyła
je w zęby, służące do zdobywania pokarmu, a w razie
potrzeby do obrony. Po swych dzikich przodkach odziedziczyły
zęby i skłonność do gryzienia także psy. Ich właściciele
w pełni akceptują to, ze psy gryzą, a nawet się tego
po nich spodziewają; w końcu od tego pies ma zęby, żeby
gryzł (takie jest powszechne w Polsce przekonanie).
I wszystko jest pięknie, dopóki ta najbardziej naturalna
z czynności nie staje się problemem.
Dzikie drapieżniki znacznie rzadziej, niż można by przypuszczać,
używają zębów do walki miedzy sobą. Nawet w obronie
własnej robią to jedynie w ostateczności, kiedy wyczerpią
już cały repertuar odstraszających przeciwnika gestów.
Bowiem walka dla zwierzęcia, którego zdolność do polowania,
a więc zdobywania pokarmu, a w konsekwencji przeżycia,
zależy od idealnej sprawności fizycznej i zdrowia, to
wyjątkowo kiepski interes - każda rana, nawet nieduże
draśnięcie ową sprawność zmniejsza. Nic dziwnego, że
zwierzęta wolą unikać niepotrzebnych walk i waśni.
Z psem domowym rzecz ma się trochę inaczej. Zdobywaniem
pokarmu raczej nie musi sobie zawracać głowy - toż o
oznaczonej porze pan podsunie mu michę pod nos. I to
michę zawierającą znacznie więcej odżywczych substancji
pokarmowych, niż jego organizm potrzebuje. W jego mięśniach
gromadzi się energia, z którą całkiem nie wiadomo co
zrobić; bo też współczesny pies domowy ma znacznie mniej
zajęć niż jego dziki przodek, a nawet psy przed stu
czy osiemdziesięciu laty. Nie tylko pracy ma mniej,
ma też znacznie mniej ruchu, przynajmniej w mieście
dłuższe spacery nie trafiają mu się wcale tak często.
Często za to zostaje na długie godziny sam w domu. I
musi się czymś zająć.
Gryzienie przedmiotów
Każdemu szczenięciu zdarza się coś w domu zniszczyć,
i nikogo to specjalnie nie dziwi. Jednak skłonność do
gryzienia przedmiotów jest sprawa osobniczą, w niewielkim
tylko stopniu związaną ze skłonnością rasową. Są szczenięta,
które raz skarcone za pogryzienie książki czy gazety
ograniczają aktywność swoich zębów do kości i zabawek.
Inne nie potrafią oprzeć się czarowi wybranych przedmiotów
- papierowych, skórzanych czy tekstylnych. Są i takie,
które gryzą bez wyboru wszystko co im w żeby wpadnie,
choć takie nieopanowane niszczycielstwo zwykle związane
jest z lękiem przed samotnością. To swego rodzaju protest,
ale i wołanie o pomoc ze strony psa, o czym więcej przy
okazji leku przed samotnością.
Szczenięta, podobnie jak małe dzieci, poznają otaczający
je świat organoleptycznie, używając wszystkich dostępnych
im zmysłów. Nowe przedmioty badają węchem, a chcąc się
z nimi bliżej zapoznać, chwytają je pyskiem i smakują.
Smak nie jest najmocniejszym z psich zmysłów, toteż
mamlanie i obracanie nieznanej rzeczy w pysku przedłuża
się, a jeśli przedmiot "dobrze leży" w zębach,
w trakcie gryzienia jest coraz bardziej smakowity (skóra)
czy wydaje atrakcyjne dźwięki (darcie papieru), zabawa
zaczyna się na całego. Bardzo atrakcyjne są też opakowania
po rozmaitych produktach spożywczych - tu dodatkowa
nagroda jest dobranie się do smakowitych resztek ukrytych
w środku. Gryzienie przedmiotów pojawia się , albo nasila
w okresie wymiany zębów, kiedy psiak usiłuje ukoić ból
i swędzenie rozpulchnionych dziąseł. Pasje do gryzienia
i niszczenia przedmiotów nietrudno wyeliminować, konsekwentnie
karcąc szczenię za gryzienie tego co zakazane, i jednoczesne
proponowanie zabawki czy gryzaka w zamian. Psiak powinien
mieć do wyboru dwie, góra trzy zabaweczki. Ich nadmiar
może, paradoksalnie, sprawić, że znudzony uzna, iż skoro
tyle rzeczy wolno gryźć, to wolno gryźć wszystko. Dużym
błędem jest dawanie jako zabawek starych butów, rękawiczek
czy skarpet. Pies nie rozróżnia nowego i starego, bury
za zniszczenie nowych butów czy drogich rękawiczek za
nic nie zrozumie, bo według jego pojęć były to przedmioty
dozwolone. (...)
„Mój Pies” kwiecień 2003
|